Wyświetlam 1 - 8 z 8 notek

Co by było gdyby….

  • Napisane 1 lipca 2013 o 14:28

Czy zadajecie sobie czasem pytania „co by było gdyby”. W życiu każdego z nas są takie sytuacje, które dają nam do myślenia. To tak jak w filmie „Oszukać przeznaczenie”, w którym bohaterowie mimo prób oszukania śmierci i tak wcześniej czy później umierają.  Przekaz jest jasny – śmierć była im pisana i nie da się oszukać przeznaczenia. Bo czy rzeczywiście można uciec od swojego losu, czy przechodząc na druga stronę ulicy unikniemy wypadku? Poniżej kilka zasłyszanych, wyczytanych lub osobiście przeżytych historii.

Wielu z nas zastanawia się zatem co by było gdyby….

  • 7 letnia dziewczynka nie kręciła się na fotelu i nie uderzyła głową w róg narożnika. Gdyby lekarzom nie udało się jej uratować. Czy w trakcie śmierci klinicznej zobaczyła by wtedy Boga, takiego młodego, w jasnej poświacie, który nie miał na nogach ciżemek? To było jej pierwsze słowa po wybudzeniu się…
  • dwoje kochających się ludzi, bardzo pragnących mieć dziecko, mogli je mieć od razu po ślubie. Gdyby nie musieli wydawać mnóstwa pieniędzy na sztuczne metody zapłodnienia. Czy dziecko byłoby zdrowe?
  • czy wiedząc przed ślubem, że po kilku latach małżeństwa będziemy sobie obcy, żyjący obok, bez szacunku i miłości, samotni w małżeństwie zdecydowalibyśmy się na ślub
  • nie odwozić ukochanej dziewczyny do domu, powodując po drodze wypadek ze skutkiem śmiertelnym. Czy gdybyśmy tego nie zrobili, dwoje dzieci miało by nadal tatę
  • 25 lat temu nie pożyczać sporej kwoty pieniędzy własnemu bratu. Czy przez ten czas nasze rodziny mogłyby się spotykać, świętować razem różne okazje, być blisko. Czy gdybyśmy tego nie zrobili nadal bylibyśmy rodziną
  • babcia nie zauważyła mnie z balkonu, a potem nie biegła po dwa schody, gubiąc po drodze kapcie, nie zatrzymała mnie krzykiem, idącą z obcym panem za rękę. Miałam prawo, by byłam mała. Gdzie by mnie znaleźli, kim bym była, czy w ogóle bym żyła
  • był pogodny dzień, prosta droga, bliskość domu, dwoje małych dzieci w samochodzie. Czy udało by się zauważyć tę 15 letnią dziewczynkę na rowerze, którą z takim impetem zmiażdżyło się w drzewo. Czy starsze dziecko będące w samochodzie nie powtarzały by potem przez długie tygodnie słowa „bum, bum”
  • lekarze nie odcięli pępowiny i nie spowodowali tym samym śmierci dziecka. Czy mała Gabrysia wyszła by z mamą do domu, gdzie czekał na nią braciszek i tatuś oraz pokoik wymalowany na różowo. Dziś miałaby już 3,5 roku…
  • granat wpadający do okopu, nie przewrócił szafy, która osłoniła mojego dziadka przed śmiercią.  Co by było gdyby lekarze, kilka lat później poznali się, że 39 letni młody mężczyzna ma zawał i uratowali go. Czy moja córka miała by pradziadka
  • młody samobójca, był zdrowym człowiekiem, bez egoizmu, z pasjami, planami. Czy jego śmierć nie pokrzyżowałaby ambitnych planów młodej fizykoterapeutki, której celem na dziś jest poruszanie się
  • próg w mieszkaniu był niższy. Czy ta starsza kobieta przewróciłaby się wtedy o niego, złamała biodro, leżała w szpitalu, a potem w domu opieki
  • kochała, szanowała, dbała, martwiła się o dziecko jak prawdziwa matka. Nie pozwoliła mu wyprowadzić się z domu w wieku 17 lat. Czy jej syn odciął by się od niej, niej chcąc jej znać,  interesować się jej życiem, nie mając z nią nic wspólnego. Czy dziś miałabym prawdziwą, kochającą trzecią babcię
  • podczas ostatniego, pożegnalnego stosunku, założył prezerwatywę. Czy od dwojga, rozstających się ludzi można oczekiwać gotowości do założenia rodziny. A jednak „chwila” trwa już dwa lata
  • nie podawała mu obiadów do stołu, nie słodziła i nie mieszała za niego herbaty, nie zbierała po nim naczyń i nie zmywała ich.  Nie wyręczała ze wszystkich czynności domowych i nie tylko. Czy miałaby więcej wsparcia w opiece nad trójką dzieci i więcej szacunku z jego strony

 

Taki przykładów można wymieniać bez liku. Dziś siedzę na zwolnieniu i mam głowę pełną różnych pomysłów. Nie doszukujcie się w tych przykładach stanów maniakalno-depresyjnych, bo czuję się świetnie. Po prostu miałam ochotę o czymś takim napisać.

A teraz Wasza kolej na komentowanie i dodawanie własnych przykładów. A ja myślę już nad kolejnym:)

Zdrada – kiedy się zaczyna i czym kończy?

  • Napisane 26 czerwca 2013 o 13:40

Wpadł mi do głowy taki temat: czym dla Was jest zdrada, kiedy się zaczyna i czym kończy?

Wg słownika to świadome i intencjonalne naruszenie zaufania danego przez partnera.

Chciałam się Was spytać co uważacie za zdradę?

  • Czy pójście z kolegą na basen i wspólne korzystanie ze strefy koedukacyjnej to już zdrada?
  • Czy dla Was samo myślenie o innej osobie to zdradzanie?
  • A rozmowa przez telefon, pisanie maili, wysyłanie smsów do innego to tylko niewinny flirt czy już zdrada? 
  • Czy Waszym zdaniem w delegacji i w gumce się nie liczy?:)
  • A czy samozadowalanie się to zdradzanie partnera?
  • Kto zdradza częściej: kobieta czy mężczyzna?

Dla mnie osobiście jest to trudne do jakiegokolwiek sklasyfikowania. Bo np lubię obejrzeć się za przystojnym mężczyzna i wzdychać do jakiegoś amanta z ekranu, ale nie uważam tego za jakikolwiek rodzaj zdrady. Lubiłam spotykać się ze swoim byłym facetem na „plotki”, bo mieliśmy ze soba dużo wspólnego, a przede wszystkim on był świetnym słuchaczem i okropnym gadulcem:) W mojej ocenie to też nie była żadna zdrada. Oczywiście już pójście z kimś do łóżka to 100% zdrada, ale może czasami trzeba zastanowić się nad jej genezą. Bo rzadko się zdaża żebyśmy zdradzali, wtedy kiedy jesteśmy szczęśliwi w związku…

Czekam na Wasze wpisy i przemyślenia.

Co mają ze sobą wspólnego wesele, mandat, poród krówki?:)

  • Napisane 25 czerwca 2013 o 17:36

Otóż wszystkie te rzeczy wydarzyły się z ten weekend od 22 do 24 czerwca:)

O weselu kurpiowskim pisałam w poprzednim wpisie. Co do mandatu to jadąc na wesele „udało nam się zarobić” 300 zł i 8 punktów karnych – zamiast 50 było 100 km w mieście:( I mimo kusej bluzeczki Panowie Policjanci nie ugięli się:) Trza będzie zapłacić. Trudno przyszło, łatwo poszło.      

 

 

 

 

Z uwagi na fakt, iż wesele odbywało się nietypowo z niedzieli na poniedziałek, a w poniedziałek mieliśmy jeszcze wolne i były poprawiny, tak się złożyło, że krówka postanowiła tego dnia urodzić cielaczka. Ja jako doświadczona „akuszerka” mam za sobą już jeden pełny i jeden tylko obserwacyjny poród:) Możecie wierzyć lub nie, ale jest to niesamowite, piękne, cudowne. Czuję się jakbym dawała nowe życie. Te oczy krowy wpatrzone we mnie żebym jej pomogła. Oczywiście nie wszystko jest tam przyjemne, nie pachnie kwiatami bzu, nie są to pokoje w Hyacie, ale WARTO!:) Trzeba się nieźle namęczyć, żeby przywitać cielątko na świecie. Ale ten moment jak krowa wylizuje to swoje ciele, zostaje w pamięci na długo. Cierliczka, czyli samiczka krówki urodziła się zdrowa, płomienno-czerwona z białymi łatkami i została nazwana przez moją córę „Poprawinka” Większość krówek jest sprzedawanych za granicę, ale ta ma się zostać, więc będziemy ją co jakiś czas odwiedzać:)

A wszystkim zamyślonym co do sensu życia, uczucia, szukających natchnienia dedykuję piosenkę, której nie słyszałam już bardzo długo, a którą usłyszałam na weselu i ścisnęła mnie za serducho…. Dżem – Do kołyski  

Zatem zgodnie ze słowami piosenki „chwila która trwa, może być najlepszą z Twoich chwil”…..

Wesele kurpiowskie 2013 ŹITAJTA

  • Napisane 25 czerwca 2013 o 12:59

W ten weekend – 22-23 czerwca – miałam przyjemność uczestniczyć w  Miedzynarodowym Festiwalu Folklorystycznym  ”Wesele Kurpiowskie” na którym główną atrakcją była autentyczną parą młodą. Panną Młodą była Renata Chorążewicz, siostra cioteczna mojego męża.


http://www.eostroleka.pl/kadzidlo-wesele-kurpiowskie-2013-zdjecia,art35798.html

Zaczęło się deszczem w Skansenie kurpiowskim. Były tańce z przytupem, ubieranie w strój kurpiowski panny młodej, oficjalne błogosławieństwo państwa młodych przez rodziców. Ślub odbywał się w trakcie festynu, na którym można było skosztować typowych kurpiowskich przysmaków takich jak rejbak (terciek, kartoflak, kugiel) to nic innego, jak duży placek ziemniaczany, pieczony z mięsem), piwo kozicowe (rodzaj słabego, niskoalkoholowego piwa, warzonego na Mazowszu. Regionalny napój wytwarzany przez Kurpiów zamieszkujących tereny Puszczy Kurpiowskiej. W odróżnieniu od innych gatunków piwa do produkcji zamiast słodu ze zbóż używa się miodu, cukru oraz szyszkojagód jałowca pospolitego) czy fafernuch (Sama nazwa fafernuchy pochodzi od niemieckiego Pfefferkuchen czyli ‚pieprzne ciastka’ czyli właściwie pierniki, ale z piernikami fafernuchy mają wspólnych chyba tylko kilka składników – w smaku i konsystencji są zupełnie inne. Przygotowuje się je z marchwi i mąki żytniej (lub żytniej wymieszanej z pszenną chlebową), z dodatkiem miodu, pieprzu i ewentualnie odrobiny cukru (tym razem dodałam też kilka posiekanych, suszonych moreli). 

Potem Młodzi przejechali bryczką do Kościoła i tam ksiądz udzielił im sakramentu małżeństwa. Oczywiście mimo podniosłej i wyjątkowej chwili nie omieszkał powiedzieć o tym że, nie akceptuje związków damsko-damskich i męsko-męskich!:) Moje dziecko, które nie jest w stanie usiedzieć w jednym miejscy dłużej niż 5 min, zjadło parówkę, popiło soczkiem, zagryzło paluszkami i prażonym, kolorowym ryżem!:) Oprócz niej częstowałam jeszcze dwoje innych, wygłodniałych dzieci!:)

Po mszy goście przenieśli się znowu do Skansenu, gdzie na scenie odbywały się różne zabawy z udziałem Młodych oraz były składane życzenia od wójtów, starostów, gości. Państwo Młodzi dostali mnóstwo Uroczystość zaszczycił swoją obecnością Pan Jarosław Kalinowski wraz z córką i całą świtą.

Najlepszy był telefon do mojej mamy, która została w Warszawie.

Ja: mamuś, tu jest tak ważna impreza, że nawet Komorowski przyjechał

Mama: chyba żartujesz, na taką wiejską potańcówkę

Ja: mamo na serio przyjechał Komorowski ze swoją świtą. Ale nie uwierzysz, idzie pod rękę z kochanką……

I tak właśnie tworzą się plotki…..:):)

A potem wesele do białego rana, udało mi się wygrać w konkursie buteleczkę weselnej wódeczki, uśpić w samochodzie dzidzię, wytańczyć się i wyskakać:)

Było przemiło za co dziękuję Renetce i Piotrkowi. Niech Wam się szczęści…. 

Artykuł dla Polskiego Busa

  • Napisane 21 czerwca 2013 o 13:59

Tym razem pochwalę się Wam artykułem jaki napisałam dla Polskiego Busa. Artykuł został przez nich trochę podrasowany, ale większa jego część, napisana przeze mnie, ukazała się na stronie na Dzień Kobiet.

„Kobiecy weekend w Olsztynie”

Wsiądź do pociągu byle jakiego…Tak brzmią słowa popularnej piosenki. Ale może zamiast wsiadać do byle jakiego pociągu, wybierz nasz czerwony autobus i daj się porwać na kobiecy weekend w Olsztynie. Nigdy wcześniej tam nie byłaś? I bardzo dobrze. Z naszym przewodnikiem gwarantujemy wyśmienitą zabawę.

Zacznij wycieczkę od porządnego wyspania się, spakowania walizki, wybrania dogodnego dla siebie kursu na stronie
http://www.polskibus.com/
 Proponujemy wyjazd z Warszawy w piątek 8 marca o godz. 10:35 W okolicach godziny 13:40 będziemy już cieszyć się urokami Olsztyna. Według prognoz możemy liczyć na słoneczny i ciepły weekend. Zacznijmy zatem wycieczkę od spaceru po molo. Świeże powietrze sprawi, że zgłodniejesz. Wybierzmy się zatem do znanej i polecanej w Olsztynie Restauracji Przystań –
http://www.przystanolsztyn.pl/
, serwującej przepyszne i bardzo wykwintne jedzenie, które zaspokoi nawet najbardziej wyszukane gusta. Koniecznie spróbujmy pikantnej zupy pomidorowej z sandaczem i porem, steków z halibuta wraz z owocami morza i sosem szafranowym, a na romantyczny deser wybierzmy bezy z musem mascarpone i świeżymi owocami.

 

W celu spalenia poobiednich kalorii proponujemy spacer po olsztyńskiej starówce, gdzie możemy podziwiać pozostałości murów obronnych, zwiedzić Zamek, pogłaskać po nosie pomnik Mikołaja Kopernika, wypić słynne olsztyńskie piwo Kormoran. Na Dzień Kobiet Olsztyn przygotował dużo atrakcji dla kobiet i nie tylko. Można wpaść na godz. 17 do olsztyńskiego Planetarium na prelekcje pt. „Tajemnice Wenus”.

A wieczorem zapraszamy do Klubu Nowy Andergrant na ul. Kołobrzeskiej 32 na koncert Leo Che. Jeżeli wolisz spokojniejszy rodzaj spędzania czasu na pewno spodoba Ci się Koncert z Okazji Dnia Kobiet w Warmińsko-Mazurskiej Filharmonii im. Felixa Nowowiejskiego mieszczącej się na ul. Bartosza Głowackiego 1. Można również za 9 zł popatrzeć sobie na gwiazdy podczas „Teleskopowego pokazu nieba gwiaździstego oraz Księżyca i planet” w Obserwatorium Astronomiczny na ul. Żołnierskiej 13. Pokaz w piątek 8 marca o godz. 20 i 21.

A po tych wszystkich atrakcjach z okazji Dnia Kobiet spędzonym w Olsztynie „powiozą nas windą do nieba”…, czyli znowu nasz czerwony przyjaciel Polski Bus zawiezie nas w bezpieczną podróż do domu. Proponujemy wyjazd w niedzielę 10 marca z Olsztyna do Warszawy o godz. 14:20 i o godz. 17:30 będziemy już na miejscu. Mamy również nadzieję, że dasz się namówić na kolejny wypad za miasto z Polskim Busem?!:)     

Panowie, zapraszam do kosmetyczki:)

  • Napisane 21 czerwca 2013 o 11:09

Jakiś czas temu wpadł mi do głowy pomysł na napisanie artykułu o Panach/facetach/mężczyznach korzystających z usług kosmetyczek. Poniżej możecie się z nim zapoznać:) Czekam na komentarze Panów i Pań:)

W powszechnej opinii z usług gabinetów kosmetycznych korzystają tylko i wyłącznie kobiety, homoseksualiści lub osoby metroseksualne. Myli się jednak ten kto uważa, że panowie nie korzystają z usług kosmetyczek. Na dzień dzisiejszy panowie dbają zarówno o swój strój jak i twarz, paznokcie, włosy. Bo dziś doskonały wygląd jest nie tylko wizytówką kobiet. Coraz więcej panów chce dobrze wyglądać i podobać się sobie i płci pięknej.

Rozmawiałam z Panią Angeliką Franczak ze Studia Prestige mieszczącego się w Warszawie na ul. Obrzeżnej 1 alok. 2U2, która twierdzi, że na dzień dzisiejszy 40 % jej klientów to panowie. Co więcej są oni bardziej wymagający niż kobiety. Potrzebują więcej „intymności” – czyli między innymi oddzielne pomieszczenia, najlepiej salony przeznaczone tylko dla nich. W całej Polsce powstaje coraz więcej salonów dla panów lub te z ofertą tylko dla pań, rozszerzają swoją działalność o zabiegi dla Panów. Z obserwacji Pani Angeliki wynika, że panowie korzystają z szerokiego wachlarza usług kosmetycznych. Należy do nich między innymi drenaż ciała: nóg, brzucha, pośladków. Po sześciu zabiegach można dzięki takim zabiegom stracić do 2 cmw obwodzie.

Panowie dbają również o paznokcie u rąk i nóg. Zadbane paznokcie u rąk to w dzisiejszych czasach wizytówka niejednego pana. Również nie mniejszym powodzeniem cieszy się pedicure, a szczególnie usuwanie zrogowaciałego naskórka na piętach oraz wycinanie wrastających paznokci.

O dziwo do Pani Angeliki trafiają również panowie, którzy chcą sobie usunąć zbędne owłosienie z ciała. I tak np. zabiegom epilacji poddają się panowie chcący usunąć zbędne włosy z pleców, pach, klatki piersiowej i bikini. Niestety zabiegi te nie są tanie. I tak na przykład w salonie urody FUTURO mieszczącym się w Warszawie na Rondzie Wiatraczna, koszt zabiegów usuwania za pomocą lasera problematycznych włosów z placów to 300-600 zł; z pach 350 zł, a z klatki piersiowej 300-500 zł.

Z uwagi na fakt, iż skóra mężczyzn  jest dużo grubsza niż nasza, mają oni większą skłonność do powstawania zaskórników, łojotoku czy trądziku. Również zmarszczki, jakie powstają wraz z wiekiem, są dużo głębsze. Dlatego też częstymi gośćmi w gabinecie Pani Angeliki są panowie chcący zrobić sobie czyszczenie manualne twarzy, pleców, które pozwala na usunięcie wszystkich zanieczyszczeń ze skóry. Ci którzy mają problem z cerą trądzikową wymagają czyszczenia przynajmniej raz w miesiącu, tak aby wyeliminować zmiany krostkowe i zaskórnikowe. Równie często jak czyszczenie manualne kładzione są maseczki z alg, robiony jest masaż twarzy oraz przeprowadzana regulacja (wyrównanie) brwi.

W Warszawie możemy znaleźć również kolejny męski salon. BioMen Natural Care Center to sanktuarium urody przeznaczone wyłącznie dla panów. Gabinet proponuje szeroką gamę zabiegów dla panów ciężko pracujących w biurze, przez kamerami, tych którzy często uprawiają jakieś sporty i gdy ich skóra narażona jest na działanie promieni słonecznych albo wody. Ceny zabiegów pielęgnacyjnych wahają się pomiędzy55 a 220 zł. Zrelaksować nas może również masaż w cenie od 45 do 180 zł.  

Ale nie tylko stolica funduje swoim mieszkańcom salony i zabiegi kosmetyczne. Zajrzyjmy np. do Gliwic, gdzie Gabinet Kosmetyki Profesjonalnej Kutrzyk proponuje różne zabiegi z zakresu pielęgnacji twarzy takie jak: zabiegi oczyszczające dla skóry tłustej, nawilżające cerę, odżywcze i regenerujące dla skóry zniszczonej, masaże twarzy, zabiegi złuszczające zrogowaciały naskórek. Codzienne golenie oraz niezdrowy tryb życia (stres, życie w biegu, zła dieta, alkohol, palenie papierosów) powodują, że męska skóra traci jędrność, staje się szara i zmęczona. Dlatego też panowie coraz częściej korzystają z zabiegów typu mikrodermabrazja, peeling kawitacyjny czy mezoterapia bezigłowa.

Również Poznań dba o urodę i dobre samopoczucie panów. W znanym w całej Polsce salonie Dermika Salon&Spa za 150 zł można zafundować swojemu partnerowi 40 minutowy zabieg Extremale man, który dzięki ekstraktom z ananasa, papai i pomarańczy  intensywnie złuszczy i dodatkowo nawilży jego skórę. Polecanym przez salon zabiegiem jest również trwający 1 godzinę 15 minut „grejpfrut i pomarańcza” – zabieg dla mężczyzn do skóry mieszanej z rozszerzonymi porami, dojrzałej. Dzięki temu zabiegowi skóra stanie się bardziej zmatowiona, wygładzona, jaśniejsza.  

Całą serię zabiegów dla mężczyzn proponuje również katowicki Gabinet Kosmetyczny Amanda. Tutaj zabiegi nie są tanie. Japoński zabieg rozświetlający – SENSAI poprawiający koloryt cery, rozświetlający poszarzałą, zmęczoną i pozbawioną energii cerę kosztuje 390 zł. Jeszcze droższy jest zabieg Witalność Lodowców. Witalny zabieg dla Mężczyzn – VALMONT. Kosztuje 480 zł i dzięki użyciu ampułek DNA i maski kolagenowej zapewnia odmładzający efekt jędrności i napiętości skóry twarzy. 

W większości z tych gabinetów pracuje dyplomowany kosmetolog, który podczas zabiegu udzieli porad odnośnie sposobów dbania o swoje ciało oraz oceni stan skóry. Możliwy jest również zakup kosmetyków odpowiednich dla mężczyzn. Firma Dr. Belter Cosmetic specjalnie dla nich stworzyła m.in. dynamizujący żel do włosów i ciała ( Dynamic Hair & Body Shampoon) oraz pielęgnacyjną emulsję do rąk i ciała ( Comfort Hand & Body Lotion).

Już nikogo nie dziwi widok mężczyzny u fryzjera lub w solarium. Niestety cały czas jeszcze ciężko przekonać ich do pójścia do kosmetyczki. Również my kobiety za bardzo emocjonujemy się widokiem mężczyzny w salonie kosmetycznym. Przecież każdy chce dobrze wyglądać i każdy ma do tego prawo.

Dlatego ważne jest żeby panowie mieli w nas wparcie i żebyśmy umiały delikatnie skłonić ich do zadbania o siebie. Czasami Panowie, dla dodania sobie kurażu, przychodzą do kosmetyczki ze swoimi partnerkami i towarzyszą sobie wzajemnie podczas zabiegów. Może to być rodzaj wspólnej inicjacji. Każdego macho trudno namówić na opiłowanie sobie paznokci, ale może za naszą namową i w naszym towarzystwie, zgodzą się na to. A jak zobaczą, że warto to następnym razem na pewno umówią się już sami. Poza tym powstaje już coraz więcej salonów dedykowanych mężczyznom w których nasi panowie nie będą musieli się już ukrywać przed wścibskim wzrokiem pań.

KONIEC:)

1,2,3 próba mikrofonu:)

  • Napisane 20 czerwca 2013 o 16:06

Ostatnimi czasy piszę sobie różne teksty na różne tematy.
Zamieszczę je tutaj z nadzieją na Wasze komentarze.

 

Najbardziej nietrafione prezenty ślubne

„Czekasz na tę jedną chwile, serce jak szalone bije…” to piękne słowa piosenki kojarzone są praktycznie z każdym ślubem. Większość z nas czeka lub czekała na tę chwilę
z niecierpliwością. Przed ślubem trwają gorące przygotowania do jednego z najważniejszym momentów w życiu kobiety. Jednak nie tylko my mamy wtedy dużo na głowie. Również nasi goście którzy muszą dobrać dla siebie odpowiednią kreację, fryzurę, a przede wszystkim wymyślić jakim prezentem nas obdarować.

Na szczęście dziś już większość osób wręcza Młodym kopertę z gotówką. I to jest jedno
z najlepszych rozwiązań. Pieniądze zawsze każdemu się przydadzą. Dobrym pomysłem jest również sporządzenie przez Młodych listy prezentów. Jednak niektórzy goście wola wykazać się własną kreatywnością i pomysłowością i na własną rękę kupuję prezenty, które niestety nie zawsze są trafione.

Do najbardziej nietrafionych prezentów ślubnych możemy śmiało zaliczyć:

  • zdublowane prezenty, czyli np. drugi komplet sztućców, drugi odkurzacz albo blender
  • pościel, ale tylko jednoosobowa
  • komplet kieliszków, ale takich z lat 90 tych
  • prezenty warte grosze, czyli takie, które np. sprawdziliśmy w Internecie i kosztują 50 zł, a dostaje się je od dwóch osób
  • książki i albumy z Kamasutrą i pozycjami erotycznymi
  • zegary plastikowe ze złotą obwolutą, skórzane, obrazy z ruchomymi scenami i szumiącym strumykiem lub lasem, takie jak kupuje się na bazarze
  • deski do prasowania
  • maszynka do krojenia chleba
  • czajniki, ale nie elektryczne
  • figurki pary młodej, kubki z imionami,  posążek Buddy, dyplomy
  • złoto, które po sprawdzeniu okazuje się tombakiem
  • puste koperty
  • bieliznę, koszule nocne, dywany, niekoniecznie udane portrety Młodych

A może warto dołączyć do zaproszenia wierszyk, który dobrze określi jaka forma prezentu nas ucieszy:

Gościom nisko się kłaniamy,
na wesele zapraszamy.

Będą pląsy, tańce, bale
i jedzenia stosy całe.

Więc się nasi mili stawcie
o prezenty się nie martwcie.

By nie stawiać ich na stercie,
niechaj zmieszczą się w kopercie

Jednak pytanie czy prezenty są rzeczą najważniejszą? Oczywiście miło by było dostać coś praktycznego i potrzebnego, ale z drugiej strony dużo ważniejsza jest sama ceremonia, goście i wspomnienia tego jak się na tym weselu bawiliśmy. Jako goście nie powinniśmy kierować się powiedzeniem „zastaw się, postaw się”. Nie każdego stać na zakup drogiego prezentu. Doceńmy to, że ciocia wyjęła z szafy zestaw obrusów albo starą, piękną cukiernicę i wręczyłam nam ją w prezencie. Patrząc potem na taki prezent zawsze będziemy mieli przed oczami jej twarz. Pamiętajcie też, że zdublowany prezent zawsze można zostawić, o ile mamy na to miejsce, i używać wtedy kiedy ta pierwsza rzecz się zepsuje lub zużyje, sprzedać albo przekazać komuś innemu – tylko trzeba uważać, żeby nie wróciła do tego od kogo się ją dostało:)

Let^s start the game:)

  • Napisane 20 czerwca 2013 o 14:24

Hmm i od czego by tu zacząć

Urodziałam się prawie 34 lata temu w szpitalu na Karowej!:) Może nie powinna była tego pisać, bo zaraz część z Was zrezygnuje z czytania historii dinozaura albo człowieka lodu!:)
Może zacznę zatem od tego, że do założenia bloga namówił mnie brat.. Zawsze miałam dużo do powiedzenia i chciałam robić w życiu coś więcej poza pracą, opieką nad dzieckiem i codziennym życiem.
Jak już wspomniałam jestem tu nowa i nie wiem na czym polega „zabawa w bloga”. Ale szybko się uczę, więc na początku trochę sobię popiszę na próbę, a potem będzie już poważniej, dostojniej!:)
Chciałabym tu pisać o życiu, tak ogólnie. O tym co wydarzyło się u mnie w ciągu dnia, co ciekawego przeczytałam, zobaczyłam, usłyszałam, zrobiłam:)
Popiszę trochę o swoim dziecku, o tym co sie wokół mnie dzieje.
Postaram się żeby było zabawnie i śmiesznie, bez zbędnego patosu.
Zapraszam zatem wszystkich, mających ochotę oderwać się na chwilę od  szarej codzienności, do poczytania  mojego bloga.
Chętnie przyjmę wszystkie pochwały jaki i uwagi dotyczącego mojego stylu pisania. Pomóżcie mi zrozumieć sposób funkcjonowania bloga:)